Dzień bez Przekleństw – przewodnik po tym, kiedy przeklinanie pomaga, a kiedy szkodzi
- 17 grudnia obchodzimy Dzień bez Przekleństw – nietypowe święto zapoczątkowane przez 14-letniego McKaya Hatcha w 2007 roku w Kalifornii
- Badania naukowe potwierdzają: przeklinanie zwiększa tolerancję bólu o 40 sekund i poprawia siłę fizyczną o 8-22%
- 79% Polaków używa wulgaryzmów (CBOS 2013), przeciętnie 19 razy dziennie – prawie dwa razy częściej niż Brytyjczycy
- Gdynia liderem w Polsce – mieszkańcy przeklinają średnio 31 razy dziennie, najrzadziej w Częstochowie i Gliwicach (10 razy)
- Art. 141 Kodeksu wykroczeń: przeklinanie w miejscu publicznym kosztuje do 1500 złotych grzywny
- Jerzy Bralczyk wskazuje: wszystkie polskie wulgaryzmy wywodzą się z zaledwie 5 podstawowych słów
- Habituacja działa: osoby przeklinające częściej doświadczają słabszego efektu zmniejszenia bólu – przekleństwa najlepiej działają gdy używane oszczędnie
17 grudnia obchodzimy Dzień bez Przekleństw – nietypowe święto, które nie wymaga od nikogo heroizmu ani przysięgi życiowej abstynencji. Wystarczy jeden dzień bez „kurczaka wodnego" i refleksja nad tym, dlaczego co trzecie słowo w naszej mowie to wulgaryzm. To doskonała okazja, by przyjrzeć się bliżej, kiedy przeklinanie faktycznie pomaga, a kiedy przekracza granicę – zarówno społeczną, jak i prawną.
Badania naukowe pokazują, że przeklinanie może zwiększać tolerancję bólu o 40 sekund i poprawiać siłę fizyczną o 8-22%. To nie mit, lecz udokumentowany efekt neurologiczny. Z drugiej strony, 79% Polaków używa wulgaryzmów (CBOS 2013), przeklinając średnio 19 razy dziennie – prawie dwukrotnie częściej niż Brytyjczycy. W Polsce używanie wulgaryzmów w miejscu publicznym może kosztować 1500 złotych grzywny według art. 141 Kodeksu wykroczeń.
Czym jest Dzień bez Przekleństw i skąd się wziął?
Historia Dnia bez Przekleństw sięga roku 2007, gdy McKay Hatch, 14-letni uczeń liceum w South Pasadena w Kalifornii, miał dość słuchania jak jego koledzy wkładają wulgaryzmy w każde zdanie jak przecinki. Założył No Cussing Club – i niespodziewanie świat się o nim dowiedział. Pierwsze spotkanie klubu w czerwcu 2007 zgromadziło 50 członków. Dziś No Cussing Club liczy ponad 10 000 członków na całym świecie, a kluby powstały w różnych stanach USA i innych krajach.
McKay miał jasny cel: nie chodziło o zakaz przeklinania, ale o świadomość językową. „Wielu moich przyjaciół przeklinało tak często, że nawet nie zdawali sobie z tego sprawy. Nie wiedzieli, jak przestać" – mówił w wywiadzie dla CNN. Jego motto brzmiało: „Chcę, żebyście zdali sobie sprawę z tego, co mówicie".
Sukces klubu przyniósł jednak nieoczekiwane konsekwencje. Po opublikowaniu artykułu w mediach ogólnokrajowych, rodzina Hatchów otrzymała w ciągu jednego dnia 7500 e-maili – większość zawierała groźby śmierci i obsceniczne wiadomości. Ktoś zamawiał im pizze w środku nocy, a skrzynka pocztowa wypełniła się pornografią. „Ograniczacie naszą wolność słowa!" – krzyczeli krytycy. McKay odpowiadał spokojnie: „Chcę tylko, żebyście zastanowili się nad swoim językiem".
W marcu 2008 burmistrz South Pasadena, Michael Cacciotti, proklamował „No Cussing Week" jako oficjalne święto miejskie. W Polsce 17 grudnia funkcjonuje jako Dzień bez Przekleństw co najmniej od 2010 roku, choć brak jednego oficjalnego aktu ustanawiającego – to raczej zwyczaj internetowo-edukacyjny.
I will leave people better than I found them
To motto No Cussing Club – zostawiać ludzi w lepszym stanie, niż ich zastaliśmy. Prosty cel, który zyskał tysiące zwolenników na całym świecie.
Kiedy przeklinanie pomaga – zaskakujące badania naukowe
Przeklinanie ma swoje miejsce w zestawie narzędzi do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami – i nie jest to tylko ludzkie przekonanie. Badania naukowe potwierdzają, że wulgaryzmy wpływają na nasze ciało w mierzalny sposób.
W przełomowym eksperymencie z 2009 roku Richard Stephens i jego zespół z Keele University przeprowadzili test z lodowatą wodą. Uczestnicy mieli trzymać rękę zanurzoną w pojemniku z lodem tak długo, jak dali radę – raz powtarzając wulgaryzm, a raz neutralne słowo. Wynik? Osoby przeklinające wytrzymywały średnio o 40 sekund dłużej i odczuwały mniej bólu niż w wariancie bez przekleństw. Badanie opublikowane w czasopiśmie NeuroReport wywołało sensację – przeklinanie faktycznie działa jak naturalny środek przeciwbólowy.
Przeklinanie a wydolność fizyczna
Kolejne badania pokazały, że przekleństwa wpływają też na siłę i wytrzymałość fizyczną. W eksperymentach przeprowadzonych w latach 2018-2023 uczestnicy powtarzający wulgaryzmy podczas wysiłku fizycznego osiągali lepsze wyniki:
| Test wydolności | Wzrost wydolności z przeklinaniem |
|---|---|
| Test Wingate (moc na rowerze) | +4,5% średnia i szczytowa moc |
| Siła chwytu | +8% (dodatkowo 2,1 kg) |
| Plank (czas utrzymania) | +12% dłużej |
| Wall sit (przysiad przy ścianie) | +22% czas wytrzymania |
| Pompki do wyczerpania | +15% więcej powtórzeń |
Te wzrosty mogą wydawać się niewielkie, ale w kontekście sportu wyczynowego są znaczące. Elitarni ciężarowcy zwiększają swoją siłę średnio o 3,5% rocznie, a różnica między pierwszym a ósmym miejscem w biegu na 100 metrów podczas Igrzysk Olimpijskich w 2024 roku wynosiła zaledwie 1,23%.
Co dzieje się w mózgu gdy przeklinamy?
Mechanizmy neurologiczne stojące za tym efektem są fascynujące. Gdy przeklinamy, aktywuje się nie tylko obszar mózgu odpowiedzialny za język, ale także układ limbiczny – część mózgu przetwarzająca emocje. Badania pokazują, że przeklinanie generowane jest przez impulsy płynące z układu limbicznego połączonego z obszarami językowymi – i dzieje się to od setek tysięcy lat.
Konkretne efekty fizjologiczne obejmują:
- Zwiększenie tętna i przewodności skóry (aktywacja układu współczulnego)
- Reakcja źrenic – rozszerzanie się w odpowiedzi na przekleństwa
- Aktywacja lewego obszaru migdałka (amygdala) odpowiedzialnego za przetwarzanie bodźców werbalnych
- Reakcja „walki lub ucieczki" – mobilizacja organizmu do działania
Przeklinanie może też zwiększać tzw. „state disinhibition" – stan zmniejszonego hamowania, w którym jesteśmy bardziej skłonni do działania i mniej krępujemy się wysiłkiem czy bólem. To może tłumaczyć, dlaczego wulgaryzmy są tak popularne wśród osób pracujących fizycznie – od budowlańców po sportowców.
Emma Byrne, autorka książki „Bluzgaj zdrowo. O pożytkach z przeklinania", wskazuje, że przeklinanie pełni funkcję regulacji emocjonalnej. Gdy czujemy ból, stres lub frustrację, wulgaryzm pozwala zrzucić napięcie i przywrócić równowagę emocjonalną – znacznie szybciej niż neutralne słowa.
Kiedy przeklinanie szkodzi – prawne i społeczne konsekwencje
Choć przeklinanie ma swoje zalety, przekraczanie granic może prowadzić do realnych konsekwencji – zarówno prawnych, jak i społecznych.
W Polsce art. 141 Kodeksu wykroczeń wyraźnie stanowi:
Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany.
Prawo jasno określa, że używanie wulgaryzmów w przestrzeni publicznej to wykroczenie przeciwko porządkowi publicznemu. W praktyce egzekwowanie tego przepisu bywa różne – rzadko ktoś dostaje mandat za pojedyncze przekleństwo na ulicy. Ale sytuacje, w których ktoś używa wulgaryzmów w sposób rażący lub agresywny, mogą skończyć się mandatem lub sprawą w sądzie.
Przykład z zagranicy pokazuje, jak poważnie można podejść do tego problemu. W Hartford w Connecticut (USA) przed kilku laty policjanci w dwóch szkołach średnich mogli wystawiać uczniom mandaty po 103 dolary za przeklinanie. Uczniowie byli karani za „zakłócanie porządku publicznego" i musieli stawić się w sądzie. Jeśli nie mogli zapłacić, rachunek szedł do rodziców. Efekt? Nauczyciele i dyrektorzy zgłaszali mniej bójek, spokojniejsze klasy i mniej przekleństw na korytarzach.
Przeklinanie w pracy – gdzie jest granica?
W środowisku zawodowym sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Prawo nie zabrania wprost przeklinania w pracy, ale art. 141 KW może być zastosowany, jeśli wulgaryzmy padają w obecności klientów lub współpracowników w sposób rażący. Co więcej, używanie przekleństw skierowanych do konkretnych osób to już przemoc psychiczna lub mobbing, co podlega osobnym przepisom i może prowadzić do zwolnienia dyscyplinarnego.
Prof. Jan Miodek, wybitny językoznawca, nie owija w bawełnę: „Jesteśmy pierwsi w Europie, jeśli chodzi o stopień nasycenia języka potocznego wulgaryzmami. Staliśmy się społeczeństwem wulgarnym. Język nam zwulgarniał – to mnie boli".
Kontekst komunikacyjny – wszystko zależy od sytuacji
Kluczowa jest umiejętność odróżnienia kontekstów:
- „Rzucenie mięsem w przestrzeń" (np. „kurczę, ale zimno!") vs obrażanie konkretnych osób – to drugie jest zawsze nieakceptowalne
- Znajomi i bliska rodzina vs obcy ludzie i sytuacje formalne – w pierwszym kontekście granice są szersze
- Praca: dobrze zintegrowany zespół vs pierwsze dni w nowym miejscu – nigdy nie przeklinaj na rozmowie kwalifikacyjnej czy pierwszego dnia pracy
Warto też pamiętać, że postrzeganie wulgaryzmów ewoluuje. Młodsze pokolenia mają inne podejście do pewnych słów niż osoby starsze – słowa kiedyś obsceniczne dziś mogą być neutralne emocjonalnie. Z drugiej strony, słowa kiedyś neutralne mogą nabierać pejoratywnego znaczenia.
Wulgaryzmy jako przemoc słowna
Gdy przekleństwa są używane jako narzędzie przemocy – do obrażania, poniżania czy zastraszania innych – przestają być formą ekspresji, a stają się problemem społecznym. W szkołach programy edukacyjne podkreślają, że używanie wobec innej osoby obraźliwych określeń jest formą przemocy obliczoną na zastraszenie i poniżenie. Nie powinniśmy na to wyrażać zgody.
Jak przetrwać jeden dzień bez wulgaryzmów – praktyczny poradnik
Jeśli zastanawiasz się, jak przetrwać Dzień bez Przekleństw (albo dłużej), masz dwie opcje: albo walczyć z odruchem, albo zastąpić wulgaryzmy czymś mniej kontrowersyjnym, ale równie skutecznym w wyrażaniu emocji.
Kreatywne zamienniki przekleństw
Język polski jest niewiarygodnie bogaty – i wcale nie potrzebujemy wulgaryzmów, żeby wyrazić frustrację czy zaskoczenie. Oto sprawdzone alternatywy, które działają zaskakująco dobrze:
Łagodne wersje:
- Kurka wodna, kurza stopa, kurcze pieczone
- Cholira, cholercia (zdrobnienie), cholibka
- Motyla noga, o rany boskie, jasna lipa
Humorystyczne:
- Niech to gęś kopnie, niech mnie kania świśnie
- Mendoza (od imienia hiszpańskiego generała)
- Wydzimdzirymdzi, pucho marna, o oskoma (dziecięce wynalazki)
Absurdalne i zabawne:
- W mordeczkę jeżyczka, w dupkę jeża
- Aleosochozi, fakaldooo, ja piórkuje
- Sikaj się, turlaj się
Polskie dzieci są w tym niezwykle kreatywne. Michał Rusinek, językoznawca i tłumacz, zebrał dziecięce przekleństwa w książce „Jak przeklinać? Poradnik dla dzieci". Znajdziemy tam perełki jak „Wydzimdzirymdzi" czy „O, oskoma!" – frazy kompletnie absurdalne, ale brzmiące na tyle zabawnie, że rozładowują napięcie lepiej niż zwykły wulgaryzm.
Opisywanie emocji zamiast przeklinania
Zamiast automatycznie rzucać przekleństwem, spróbuj nazwać emocję:
- Zamiast: „Ka, ale mnie wka ta sytuacja!"
- Powiedz: „Ta sytuacja naprawdę mnie frustruje" lub „Czuję się przez to bardzo zdenerwowany"
To może brzmieć sztucznie na początku, ale ma ogromną zaletę – komunikujesz konkretnie, co czujesz, a nie tylko wyrzucasz z siebie emocjonalny dym. Dla rozmówcy to znacznie bardziej czytelny komunikat.
W szkołach i programach edukacyjnych
W polskich szkołach Dzień bez Przekleństw obchodzi się przez:
- Plakaty i hasła przypominające o kulturze języka
- Wyzwania klasowe – kto wytrzyma cały dzień bez przekleństwa?
- Słowniczki zamienników – dzieci wspólnie wymyślają alternatywne wyrażenia
- Rozmowy o przemocy słownej – uświadamianie, że przekleństwa mogą ranić
Organizacja Cała Polska Czyta Dzieciom proponuje rodzinom challenge: „1 przekleństwo = 1 miłe zdanie" albo „1 przekleństwo = 1 złotówka do słoika na cel charytatywny". To prostsze niż totalny zakaz i pozwala dzieciom (i dorosłym!) uświadomić sobie, jak często używamy wulgaryzmów nieświadomie.
Habituacja – dlaczego warto przeklinać rzadziej
Jest jeszcze jeden, bardzo ważny powód, by oszczędnie używać przekleństw: habituacja. Badania pokazują, że im częściej przeklinamy na co dzień, tym słabszy efekt mają wulgaryzmy, gdy naprawdę ich potrzebujemy.
Badania Stephensa i Umlanda (2011) odkryły, że osoby przeklinające często w życiu codziennym doświadczają znacznie słabszego efektu zmniejszenia bólu. Podobnie Philipp i Lombardo (2017) wykazali, że ci którzy przeklinają rzadziej, mają silniejszy efekt hypoalgezji (zmniejszenia odczuwania bólu).
Wniosek? Przeklinanie działa najlepiej, gdy używane oszczędnie – na specjalne okazje, gdy naprawdę potrzebujemy tego neurologicznego „boosta". Jeśli przeklinamy przy każdej okazji, tracimy tę przewagę.
Polacy na tle Europy i świata – co mówią liczby
Czy Polacy naprawdę przeklinają więcej niż inni Europejczycy? Odpowiedź jest złożona, bo zależy od metody pomiaru – ale dane wskazują wyraźnie: tak, przeklinamy często.
Polska: twarde dane z badań CBOS
Najbardziej wiarygodne dane dla Polski pochodzą z badania CBOS z 2013 roku, które objęło reprezentatywną próbę dorosłych Polaków:
- 79% Polaków deklaruje, że używa wulgaryzmów
- 21% twierdzi, że nigdy nie przeklina
- Najczęstsze konteksty: spotkania towarzyskie (25%), dom (23%), praca (23%)
- 91% Polaków przyznaje, że rażą ich przekleństwa innych (46% zawsze, 45% zależnie od sytuacji)
To pokazuje ciekawy paradoks – przeklinamy masowo, ale jednocześnie irytuje nas, gdy robią to inni.
Polska vs UK: kto przeklina częściej?
Firma edukacyjna Preply przeprowadziła w 2022 roku badanie samoopisowe wśród mieszkańców największych miast w Polsce i UK. Wyniki są jednoznaczne: przeciętny Polak przeklina około 19 razy dziennie, a przeciętny Brytyjczyk około 10,46 razy.
To oznacza, że Polacy przeklinają prawie dwukrotnie częściej niż Brytyjczycy. Badanie jest samoopisowe (ludzie deklarują, ile razy przeklinają), więc może być obarczone błędem. Ale różnica jest na tyle duża, że trudno ją zbagatelizować.
| Kraj | Średnia liczba przekleństw dziennie (Preply) |
|---|---|
| Polska | 19 razy |
| Wielka Brytania | 10,46 razy |
| USA (dla porównania) | 21 razy |
Polskie miasta: gdzie przeklina się najczęściej?
W Polsce są ogromne różnice regionalne. Gdynia wygrywa jako najbardziej wulgarne miasto – mieszkańcy przeklinają średnio 31 razy dziennie. Na drugim miejscu jest Bydgoszcz (29 razy), a na trzecim Szczecin (23 razy).
Z drugiej strony, w Częstochowie i Gliwicach mieszkańcy przeklinają najrzadziej – zaledwie 10 razy dziennie. To trzykrotnie rzadziej niż w Gdyni.
TOP 5 najbardziej przeklinających miast w Polsce:
- Gdynia – 31 razy/dzień
- Bydgoszcz – 29 razy/dzień
- Szczecin – 23 razy/dzień
- Gdańsk – 22 razy/dzień
- Wrocław – 21 razy/dzień
TOP 3 najmniej przeklinających miast:
- Częstochowa – 10 razy/dzień
- Gliwice – 10 razy/dzień
- Lublin – 12 razy/dzień
To samo badanie Preply wykazało też, że:
- Mężczyźni przeklinają częściej (22 razy/dzień) niż kobiety (15 razy/dzień)
- Młodsze pokolenia przeklinają więcej: osoby 16-24 lata – 27 razy/dzień, osoby 35-44 lata – 12 razy/dzień
- Polacy najczęściej przeklinają sami do siebie (36,80%) – to najczęstszy adresat wulgaryzmów
Świat: kto przeklina najwięcej?
Portal WordTips przeanalizował 1,7 miliona tweetów w języku angielskim z całego świata. Ranking krajów przeklinających najczęściej (na Twitterze/X):
- USA – 41,6 przekleństw na 1000 tweetów
- Wielka Brytania – 28,6/1000
- Australia – 26,6/1000
- Nowa Zelandia – 25,2/1000
- Kanada – 24,6/1000
Z kolei kraje, gdzie przeklinanie jest najrzadsze, to głównie państwa Bliskiego Wschodu: Kuwejt (3,6/1000), Bahrajn (4,3/1000), Arabia Saudyjska (5,6/1000).
Niemcy: mistrzowie kreatywności
Badanie międzynarodowe opublikowane w The Guardian (2025) przyniosło zaskakujące odkrycie. Gdy poproszono użytkowników różnych języków o wypisanie wszystkich wulgaryzmów, jakie znają, Niemcy zostawili konkurencję daleko w tyle.
Niemcy wymienili średnio 53 słowa na listę – od „intelligenzallergiker" (osoba alergiczna na inteligencję) do „hodenkobold" (goblin jąder). Dla porównania, UK i Hiszpania osiągnęły średnio 16 słów, a Polska około 16-18 słów.
Niemiecka kreatywność wynika z elastyczności języka w tworzeniu złożeń. To pokazuje też, że bogactwo słownictwa wulgarnego nie idzie w parze z częstotliwością używania. Niemcy są bardzo kreatywni, ale w codziennym użyciu nie biją rekordów.
Włochy: bluźnierstwa na topie
To samo badanie wykazało, że tylko we Włoszech bluźnierstwa związane z Kościołem znajdują się w czołówce najczęściej używanych przekleństw. Włosi wymienili 24 różne przekleństwa związane z religią, w tym 17 wersji wyrażenia tłumaczonego jako „fucking God".
To efekt bliskości Watykanu i mocnej tradycji katolickiej we Włoszech. Przeklinanie na rzeczy święte ma tam szczególną moc emocjonalną.
Co mówi nauka: uniwersalne wzorce
Timothy Jay, klasyk badań nad przeklinaniem, wykazał w swoim przełomowym artykule z 2009 roku kilka uniwersalnych wzorców:
- Około 0,5% słów w mowie dorosłych to wulgaryzmy (średnio w różnych językach)
- Przeklinamy średnio raz na 2 minuty mowy
- 10 słów odpowiada za 80% wszystkich przekleństw – ten zestaw pozostaje stabilny od ponad 20 lat
Przeklinanie to uniwersalne zjawisko ludzkie, obecne we wszystkich kulturach, choć w różnym natężeniu i formach.
Jerzy Bralczyk i pięć podstawowych wulgaryzmów
Jerzy Bralczyk, wybitny polski językoznawca, wyliczył, że podstawowych wulgaryzmów w języku polskim jest tylko pięć: „chuj", „pizda", „jebać", „pierdolić" i „kurwa". Wszystkie inne wyrażenia to ich kombinacje, odmiany i związki frazeologiczne.
„Częste przeklinanie, zwłaszcza nieświadome, uważam za pewien rodzaj upośledzenia" – mówi Bralczyk bez owijania w bawełnę. Z kolei prof. Maria Graczyk żartuje: „Gdyby w naszym języku nie było słowa 'kurwa', musielibyśmy się porozumiewać na migi".
To pokazuje, jak głęboko wulgaryzmy wrosły w polszczyznę. Trudno wyobrazić sobie język bez nich, nawet jeśli wielu z nas chciałoby używać ich mniej.
Zakończenie
Dzień bez Przekleństw to nie tylko symboliczne święto, ale okazja do refleksji nad świadomością językową i kontrolą nad emocjami. Przeklinanie ma swoje miejsce – pomaga regulować emocje, zmniejszać ból i zwiększać wydolność fizyczną. Ale działa najlepiej, gdy używane oszczędnie, a nie jako automatyczny przerywnik w każdym zdaniu.
Kluczowa jest umiejętność przełączania kodów komunikacyjnych – dostosowania języka do kontekstu sytuacyjnego. W domu z rodziną czy wśród bliskich znajomych możemy sobie pozwolić na więcej. W pracy, w sytuacjach formalnych czy w obecności obcych ludzi – lepiej się powstrzymać.
A gdy przekleństwo naprawdę ciśnie się na usta? Sięgnijmy po kreatywny zamiennik. Bogactwo polszczyzny daje nieograniczone możliwości.
Może warto spróbować przetrwać nie tylko jeden dzień bez przekleństw, ale kilka? Badania pokazują, że im rzadziej przeklinamy na co dzień, tym silniejszy efekt mają wulgaryzmy, gdy naprawdę ich potrzebujemy. To jak oszczędzanie supermocy na specjalne okazje.
Źródła
Badania naukowe:
- Swearing as a response to pain – Richard Stephens et al. – przełomowe badanie z 2009 roku o wpływie przeklinania na tolerancję bólu, publikacja w NeuroReport
- Effect of swearing on physical performance: a mini-review – PMC – kompleksowy przegląd badań o wpływie przeklinania na siłę i wydolność fizyczną (2024)
- The Utility and Ubiquity of Taboo Words – Timothy Jay (2009) – klasyczne badanie pokazujące że ~0,5% słów w mowie to wulgaryzmy
Badania społeczne i statystyki:
- CBOS 2013 – Używanie wulgaryzmów – oficjalne badanie o częstotliwości przeklinania w Polsce (79% Polaków używa wulgaryzmów)
- Polskie miasta, w których najczęściej używa się przekleństw – Preply – badanie 1549 osób z 19 polskich miast (Gdynia liderem z 31 razy/dzień)
- Which Countries Swear the Most – WordTips – analiza 1,7 mln tweetów w języku angielskim, ranking krajów przeklinających najczęściej
Inicjatywy społeczne:
- No Cussing Club – oficjalna strona ruchu założonego przez McKaya Hatcha w 2007 roku
Oficjalne źródła prawne:
- Art. 141 Kodeksu wykroczeń – OpenLEX – przepis prawny o używaniu słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym
Materiały eksperckie i edukacyjne:
- Dzień bez Przekleństw. O różnych obliczach wulgaryzmów – Trojmiasto.pl – artykuł z wypowiedziami polskich językoznawców (Bralczyk, Miodek, Graczyk)
- Światowy Dzień bez Przekleństw – Porady Pracuj.pl – kontekst przeklinania w pracy i normy społeczne
Międzynarodowe perspektywy:
- How swear words differ around the world – The Guardian – badanie 13 języków, różnice kulturowe w przeklinaniu (2025)